Samemu, czy z biurem podróży?
tomek
2014-05-19 18:43

Sezon urlopowy zbliża się wielkimi krokami. Planując wakacje za granicą coraz więcej osób staje przed dylematem: czy udać się do biura podróży i wybrać spośród setek gotowych ofert, czy może wyjechać na własną rękę?

Jeszcze dekadę temu niewiele osób słyszało o możliwości samodzielnego „złożenia” wyjazdu. Niska była też świadomość kierunków urlopowych. Jednym tchem wymienialiśmy Egipt, Tunezję, Grecję, co bogatsi pozwalali sobie na Wyspy Kanaryjskie.

W ostatnich latach sporo się zmieniło. Z Polski latają tanie linie, które otwierają coraz więcej połączeń. W Internecie pojawiają strony, z których dowiemy się jak podróżować "za grosze", a multiwyszukiwarki hoteli czy prywatnych mieszkań dają możliwość rezerwacji noclegu w bardzo dobrej cenie. Jeżeli dołożymy do tego upadające biura podróży i ograniczone zaufanie do ich działalności, z roku na rok coraz więcej rodaków decyduje się na samodzielną organizację wyjazdu. Potwierdzają to badania. Według Instytutu Turystyki w latach 2011-2012 aż 61% Polaków zdecydowało się na podróż we własnym zakresie (uwzględniając podróże służbowe), tylko 20% wyjechało z biurem podróży:

Oszczędność pieniędzy

Panuje przekonanie, że biura podróży zarabiają krocie na sprzedaży wycieczek. W rzeczywistość jednak zysk touroperatorów oscyluje między 2 a 5%, w zależności od tego, po jakiej cenie uda się sprzedać ofertę. Czasem przy okazjach typu last minute biura nie zarabiają nic, bądź muszą nawet dopłacać. Niezależnie od wysokości marży, klienta interesuje cena końcowa, a ta często jest za wysoka. Dla przykładu: za 7 dni  spędzonych na Cyprze z biurem podróży w miejscowości Pafos, w 3-gwiazdkowym hotelu bez wyżywienia, jesienią 2013 roku trzeba było zapłacić 1899 zł/os. W tym samym czasie Ryanair proponował lot z Krakowa do Pafos nawet za 60 zł! Hotel z katalogu biura, przy samodzielnej rezerwacji w wyszukiwarce hoteli, kosztował ok. 360 zł i to ze śniadaniem! Powrót z Cypru w tym okresie był już droższy, jednak cała wycieczka zorganizowana samemu kosztowała 2 razy mniej niż w biurze podróży. Podobnie jest z innymi popularnymi kierunkami. Za wakacje w Hiszpanii, Grecji, Włoszech, czy Turcji zazwyczaj zapłacimy kilkaset złotych mniej, jeśli sami podejmiemy się organizacji wyjazdu. Wyjątkiem są kraje arabskie jak Tunezja czy Egipt, do których z Polski nie latają jeszcze tanie linie.

Jeszcze więcej można zaoszczędzić wybierając się w bardziej odległe rejony świata. Takie kierunki jak Dominikana, Karaiby, Sri Lanka kosztują w biurze podróży 6-7 tys zł. - Najdroższy jest przelot, bądź co bądź prawie na drugi koniec świata. Kupienie samemu biletu na poziomie 1500 zł w obie strony jest jak najbardziej możliwe, do tego hotel za ok. 1000 zł i mamy wakacje w cenie „Egiptu” i to na drugim końcu świata - mówi Przemysław Walasek z portalu www.pintrip.pl. - Regularne linie lotnicze oferują liczne promocje, można też pokombinować z dogodnymi przesiadkami, wystarczy śledzić strony o tanim podróżowaniu, na których kilka razy dziennie pojawiają się propozycje wyjazdów - dodaje.

Zdarzają się też tzw. błędy systemów rezerwacyjnych, dzięki czemu bilet za ocean można kupić już za kilkaset złotych. - W październiku tego roku lecę do Nowego Jorku, za bilety zapłaciłem 650 zł, co ważne z wylotem i powrotem do Warszawy. W zeszłym roku można było też polecieć do Pekinu za 100 euro oraz Japonii za 270 zł. W obu przypadkach wylot był z Włoch. Tak niskie ceny są wynikiem błędów w systemach linii lotniczych, mimo których przewoźnicy najczęściej uznają rezerwacje – kończy Walasek.

Według badań Instytutu Turystyki w 2013 roku statystyczny Polak wydał na urlop za granicą 2983 zł - to prawie 1100 zł więcej niż 2 lata wcześniej. Poświęcając trochę czasu na przejrzenie ogólnodostępnych ofert lotów i hoteli, można za tę kwotę zwiedzić nawet najdalsze zakątki świata.

Niezależność

Decydując się na samodzielny wyjazd nie jesteśmy przywiązani do jednego hotelu, przez co można zwiedzić więcej ciekawych miejsc. Oczywiście biuro oferuje fakultatywne wycieczki, jedno lub dwudniowe, jednak ciężko jest zwiedzać w sztywnych ramach czasowych narzuconych przez organizatora.

Jadąc na własną rękę można też posmakować prawdziwej miejscowej kuchni, nie tylko w hotelowej stołówce. Już trzeciego dnia niektórzy mają dosyć tych samych potraw i ludzi przepychających się po najlepsze kąski. Oczywiście cytując klasyka "nikt nikogo pod pistoletem nie trzyma", można przecież wyjść do miasta, zjeść coś innego, ale mając wykupione all inclusive niewiele osób się na to zdecyduje. - Jak jeździłam z biurem podróży i tak większość czasu spędzałam poza hotelem, wśród mieszkańców danego kraju. Egipt, czy Maroko mogą być bardzo fascynujące, pod warunkiem, że doświadczysz prawdziwego, codziennego życia mieszkańców. Tego nie znajdziesz w hotelu - opowiada Agnieszka Kuklińska, która od kilku lat sama organizuje sobie urlopy. - Najtrudniejszy jest pierwszy krok. Jak już człowiek raz zorganizuje sobie wyjazd, kolejne to czysta przyjemność: szukanie lotu, wybór hoteli, czytanie o nowym miejscu, planowanie co się zobaczy, dodawanie lub odejmowanie kolejnych pozycji, tak żeby budżet się zamknął – dodaje z uśmiechem.

Może jednak z biurem?

Tak naprawdę wszystko zależy od indywidualnych potrzeb klienta. Jeżeli chcemy pojechać z dwójką małych dzieci, to warto mieć dobrą opiekę w hotelu, zorganizowane animacje, dzięki czemu sami będziemy mogli trochę odpocząć.
A może mamy ochotę przez tydzień leżeć przy basenie, pić drinki i jeść do oporu, bo mieliśmy ciężki rok i po prostu nie chcemy zwiedzać!

Barierą, głównie dla ludzi starszych, może być też język. Decydując się na podróż na własną rękę pozbawiamy się opieki rezydenta i wiele drobnych spraw musimy załatwić sami. Bez znajomości angielskiego może stanowić to problem.

Do listy plusów wyjazdu z biurem warto dodać bagaż rejestrowany w cenie wycieczki. Nie każdy potrafi spakować się w małą walizkę na 7, a tym bardziej na 14 dni. W cenie podróży są też transfery lotniskowe i ubezpieczenie zdrowotne podczas całego urlopu.

Największym wyzwaniem przy samodzielnej organizacji wycieczki jest dojazd na miejsce. Biura oferują wylot z wielu lokalizacji w całej Polsce. Rezerwując samemu, wybór lotniska jest bardzo ograniczony i czasem trzeba dojechać do innego miasta w Polsce lub za granicą. Często trzeba też przygotować się na kilka godzin spędzonych na lotnisku w oczekiwaniu na przesiadkę. Oczywiście ma to swój urok, ale nie każdy ma na to ochotę, tracimy przecież swój cenny czas . - Dla mnie największym plusem własnej organizacji wakacji jest niezależność. Mogę przyjechać do jednego miasta, skąd autobusem, stopem bądź wypożyczonym autem zwiedzam kraj. Zazwyczaj staram się tak ustawić powrót, żeby był z innego miasta, a najlepiej kraju. Tym sposobem zwiedziłem ostatnio Chorwację i Włochy, a w zeszłym roku spory kawałek Ameryki Południowej -  mówi Łukasz Piątkowski, który odwiedził już ponad 20 krajów.

Kuszące Last Minute

Dobrze wszystkim znany termin last minute, o ile czasami jest zabiegiem marketingowym, też potrafi pozytywnie zaskoczyć. Pamiętacie przykład wycieczki na Cypr, oferowanej przez biuro podróży za 1890 zł? Kilka tygodni później ta sama wycieczka kosztowała już... 590 zł! Nie znalazła się wystarczająca liczba chętnych, dlatego touroperator zdecydował się na sprzedanie jej ze stratą. - Cena wycieczki w dużym stopniu uzależniona jest od pory roku. Najtaniej dobre okazje można trafić przed świętami, zaraz po nowym roku i po „majówce”. Wtedy niewiele osób decyduje się na wyjazd, więc biura obniżają ceny wycieczek, aby tylko zapełnić samolot. W przypadku wycieczek last minute musimy być tylko gotowi na wyjazd z dnia na dzień - mówi Przemysław Walasek z portalu pintrip.pl

Istnieje jeszcze trzeci sposób na organizację urlopu. W tzw. sezonach niskich biura podróży „wypuszczają” kuszące oferty na loty czarterowe. Mombasa za 700 zł, Kanary za 390 zł - brzmi nieźle, prawda? Kupujemy wtedy tylko miejsce w samolocie, z bagażem rejestrowanym w cenie. Resztę musimy zorganizować we własnym zakresie.

Tak więc samemu, czy z biurem? Niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Na pewno jeżeli mamy odłożone 2000 zł na wyjazd, nie musimy wybierać między Egiptem, Bułgarią, czy Grecją. Za tę kwotę możemy pojechać w wiele ciekawych miejsc na świecie - oczywiście wkładając trochę wysiłku i czasu w wyszukanie odpowiednich ofert.

Jedno jest pewne. Branża turystyczna w Polsce ma jeszcze spore pole do rozwoju i w najbliższych latach zarówno biura podroży, jak i portale zajmujące się propagowaniem turystyki indywidualnej, nie powinny narzekać na brak zainteresowania.

Według badań w 2013 roku Polacy odbyli ponad 10 mln podróży zagranicznych, z czego połowa, czyli 5 mln, była w celach typowo turystycznych. To o 0,9 mln więcej niż w roku 2012. Najchętniej jeździmy do Chorwacji i Włoch. Dużo w ostatnim czasie straciły Egipt i Tunezja, głównie z uwagi na niestabilną sytuację polityczną.


POLECAMY
2014-03-08 16:56
tomek
6
2014-04-22 19:40
tomek
KOMENTARZE
Dodaj komentarz
POLECANE

Partnerzy

Zapisz się!
Trzymaj rękę na pulsie!
Nie pozwól, żeby ominęły Cię najlepsze okazje na tanie podróżowanie.